Wrzesień zaskoczył Wiedźmę wyspami zeszytów i przyborów szkolnych w markecie i masą biało-czarnej młodzieży mijanej w drodze do pracy. Przecież jeszcze tyle czasu do rozpoczęcia roku szkolnego, myślała. W jej świadomości pierwszy wrzesień wciąż pozostawał terminem wielce odległym. Niestety i nieubłaganie przyszedł. W kwiaciarniach pojawiły się wrzosy, a przed domem przy odrobinie szczęścia, można już znaleźć kasztany. Sny pojawiły się jakieś. Zupełnie niezrozumiałe, ale dające się zapamiętać.
Przyszedł wrzesień, czas magiczny. Czas brania się w garść i za siebie, czas podsumowań i postanowień. Wiedźmi Nowy Rok. Tak znienacka. Nagle. Wiedźma jest na to zupełnie nieprzygotowana. Nie wie jak się zachować. Może właśnie dlatego przerwała blogowe milczenie.
Ciekawe, że życie może stać się po prostu zgodą (...). Zgodą, by się nie godzić na nic, by odchodzić przed przybyciem, zabijać, póki coś jeszcze nie jest w stanie mnie zabić.
wtorek, 4 września 2012
środa, 11 lipca 2012
Numer Dwieście Dziesiąty. O Wolności.
Przez całe lata Malcontenta uważała, że Wolność jest wyborem, czy i kiedy chce się coś zrobić lub nie. Że Wolność jest możliwością nie robienia niczego przez dowolny okres czasu, jeśli się nie ma na to ochoty. Jest leżeniem w łóżku przez cały dzień i gapieniem się w sufit, jeśli w danej chwili ma się właśnie taką potrzebę. Jednak odkąd nic-nie-róbstwo stało się tak powszechne w życiu Malcontenty, odkąd opanowała ją Wszechmocna Niemoc, Malcontenta uważa, że prawdziwą Wolnością jest możliwość wykonywania zaplanowanych działań mimo niemocy, podłego nastroju czy wszelkich wymówek. Że wolnym jest tylko ten, który jest ponad wszystkie przeciwności. Kto robi to na co ma ochotę, a nie na co pozwalają mu warunki.
Dziś, czytając książkę o tresurze psów, Malcontentę urzekło stwierdzenie: Jeśli nie jesteś zdyscyplinowany, zmieniasz się w niekorzystną energię lub negatywne źródło. Nie może się z tym nie zgodzić. Zatem dochodzi do wniosku, że wolność i dyscyplina są tym samym. To dwa przeciwległe krańce tej samej rzeczy.
Dziś, czytając książkę o tresurze psów, Malcontentę urzekło stwierdzenie: Jeśli nie jesteś zdyscyplinowany, zmieniasz się w niekorzystną energię lub negatywne źródło. Nie może się z tym nie zgodzić. Zatem dochodzi do wniosku, że wolność i dyscyplina są tym samym. To dwa przeciwległe krańce tej samej rzeczy.
niedziela, 8 lipca 2012
Numer Dwieście Dziewiąty. Raskolnikowski.
Raskol podobno po rosyjsku znaczy rozłam. Raskolnikow zaś, główny bohater "Zbrodni i Kary", jednej z ulubionych książek Wiedźmy postanowił udowodnić, ze prawa moralne, czy jeśli ktoś woli, boskie, nie obowiązują jednostek ponadprzeciętnych, wybitnych. Podobnie jak Rodion, Wiedźma też chętnie zastosowałaby te teorie do usprawiedliwienia swojej niegodziwości. Uważa, że przezwyciężyłaby miliony nieprzyjemnych myśli i wyrzuty sumienia, byle tylko osiągnąć zamierzony cel. Co ciekawe, twarde reguły moralne jakimi normalnie w życiu kieruje się Wiedźma, w tym przypadku nie maja znaczenia, niby wyjątek potwierdzający regułę...Zastanawiające jest, ile Wiedźma jest w stanie poświecić, jak bardzo się zatracić. Ale podobno pociągające jest właśnie to czego nie można zdobyć. Szkoda tylko, że równie prawdziwe jest twierdzenie, że są marzenia nie warte swej ceny i cuda przemienione w klątwy...
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Numer Dwieście Ósmy. Poniewczasie.
To nie tak, że jest dobrze, więc Wiedźma nie ma o czym pisać. To nawet nie to, że jest źle. Po prostu jest ciężko. Tak cholernie ciężko. Wiedźma musi się skoncentrować na tym żeby oddychać. Żeby nie krzyczeć. Żeby działać jak należy i sprawiać wrażenie opanowanej spokojnej i w ogóle nic-się-przecież-nie-dzieje. Wdech-wydech minuta po minucie. Przygniatające poczucie bezsensu i beznadziejności własnej sytuacji. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie wokół Wiedźmy syf. Bałagan którego nie można ogarnąć, ale też nie można uciec i zostawić go za sobą. Pozostaje tylko siedzieć cicho i czekać aż minie, albo wrócą siły, by po raz kolejny spróbować się odgruzować, chociaż właściwie nie ma się pojęcia po co. Nie ma ani punktu oparcia czy zaczepienia, nie widać też celu. Tylko Wiedźma, a wokół pył i mgła. Pocieszające, jeżeli o jakimkolwiek pocieszeniu można myśleć, jest to, że w tym stanie, emocjonalno-uczuciowe bolączki stały się nieistotne i zupełnie nie na miejscu. Jakby te uczucia należały do kogoś innego, a nie do Wiedźmy. I chociaż gdzieś głęboko słychać jeszcze ich echa, to nie ma już nadziei, przez co owe echa stają się jeszcze bardziej dramatyczne, a głód drugiego człowieka jeszcze straszliwszy. Wychodzi na to, że po raz kolejny Wiedźma mazgai się i użala nad sobą i własną niedolą. tyle, że jakoś musi się pozbyć emocjonalnego balastu. A skoro na nic innego nie może sobie pozwolić, bo na przechodzenie tematu brakuje czasu i sił, a wyżywanie się na innych jest ostatnią rzeczą jaką Wiedźma chciałaby robić, pozostaje tylko napisać co się myśli czy czuje w granicach własnej rygorystycznej autocenzury. Pewnie powinna zapisać to na kartce, a później spalić i pod żadnym pozorem nikomu nie pokazywać, ale jak zwykle Wiedźma wybiera irracjonalne "wyrzyganie" się na blogu. Bo skoro nic nie jest tak jak być powinno, to ... no właśnie co? Czy jest dla niej samej usprawiedliwieniem, że zachowuje się głupio i niedojrzale bo inni też tak się zachowują? Czy w porządku jest nie robić nic, bo inni też nie robią? Czy można pozwolić sobie na niedojrzałość tylko dlatego, że ci, którzy powinni zachowywać się dojrzale, bo w końcu są dużo starsi, zachowują się jak dzieci? Jak zachować obiektywne spojrzenie gdy Wiedźmę duszą pretensje i żal, których nie można wypowiedzieć, by nie skrzywdzić tej drugiej osoby? I najważniejsze. Gdzie przebiega granica wolności, między tym by powiedzieć co się myśli i czuje, a tym, by nie ranić tym innych?
niedziela, 20 maja 2012
Numer Dwieście Siódmy. Nieprzemyślany.
Po raz kolejny Wiedźma rozbiła się o samą siebie. Ocknęła się ze świadomością, jak mało o sobie wie. Że szczerze mówiąc, nie ma pojęcia co myśli na ten czy inny temat. Nie wie. Dawno się na tym nie zastanawiała. Czy wie co ją cieszy, co sprawia jej radość? Nie myślała o tym. O wielu innych rzeczach też nie. Zdecydowanie łatwiej jest przyjąć za swoje, to co mówią inni. Wierzyć na słowo. Co jest ważne? Czy jest jeszcze ważne, czy ważne z przyzwyczajenia? Co Wiedźma myśli, a nie co Wiedźma wie, bo przeczytała, bo ktoś jej powiedział. I najtrudniejsze, czego Wiedźma chce? Nawet pobieżna analiza sytuacji, każe stwierdzić, że nie jest dobrze. Że należałoby wreszcie się ogarnąć, ustalić priorytety, harmonogramy, listy zadań i zacząć działać. Zrobić coś ze swoim życiem, ustawić je do pionu, a nie zbywać wszystko wymówkami. I najważniejsza zacząć myśleć samodzielnie i przede wszystkim o sobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)